Wzrost znaczenia generatywnej sztucznej inteligencji oznacza punkt zwrotny w kulturze, a pokolenie Z stoi w samym jego centrum. Urodzeni między 1997 a 2012 rokiem, nigdy nie znali świata bez algorytmów, rekomendacji i automatyzacji. To, co wyróżnia pokolenie Z, to nie fakt, że korzystają z AI, lecz to, że przekształcają sposób, w jaki społeczeństwo ją rozumie. Po raz pierwszy obserwujemy młodych ludzi przechodzących od bycia konsumentami technologii do twórców i kuratorów samej kultury AI.
Pokolenie Z jest pierwszym prawdziwie cyfrowym pokoleniem, dla którego sztuczna inteligencja wydaje się naturalnym przedłużeniem kreatywności, a nie zagrożeniem dla niej. Dorastali z algorytmicznymi kanałami, które dobierały im rozrywkę, ale teraz przekształcają te same algorytmy w kreatywnych partnerów. Niezależnie od tego, czy chodzi o projektowanie grafik za pomocą DALL·E, generowanie scenariuszy do krótkich filmów, remiksowanie muzyki z użyciem filtrów AI, czy tworzenie deepfake’ów satyrycznych komentujących politykę i kulturę popularną, pokolenie Z nie jest biernym obserwatorem rewolucji AI – współtworzy ją.
W przeciwieństwie do starszych pokoleń, które często podchodzą do AI ostrożnie lub sceptycznie, pokolenie Z postrzega ją jako płótno: zestaw narzędzi do eksperymentowania, uczenia się i kwestionowania. Ta zmiana – od konsumpcji do tworzenia – jest jednym z najpotężniejszych aspektów obecnych przemian. Poprzednie fale internetu przekształcały użytkowników w twórców treści poprzez blogi, YouTube i media społecznościowe. Generatywna AI obniża tę barierę jeszcze bardziej. Nie trzeba już umieć rysować, programować ani produkować muzyki, aby stworzyć coś, co wygląda profesjonalnie. Ta demokratyzacja kreatywności uczyniła AI społecznym wyrównywaczem.
Dla pokolenia Z kreatywność nie polega na opanowaniu umiejętności, lecz na opanowaniu pomysłu. Zdefiniowali na nowo autorstwo jako akt współpracy między ludzką wyobraźnią a pomocą maszyn. Jednak ta nowa wolność twórcza wiąże się również z własnym zestawem wyzwań. Pokolenie Z stoi przed paradoksem dorastania w świecie hiperautomatyzacji, gdzie te same narzędzia, które dają im moc, jednocześnie grożą ich zastąpieniem. Praca na poziomie podstawowym jest automatyzowana; „junior” role kreatywne są pierwszymi, które wypełniają systemy AI. To samo pokolenie, które uczy starszych współpracowników korzystania z ChatGPT, jest również najbardziej narażone na jego wpływ na zatrudnienie.
To napięcie zmusza pokolenie Z do innego myślenia o przyszłości – nie tylko o tym, jak efektywnie korzystać z AI, ale też jak używać jej etycznie i autentycznie. Pytania o autorstwo, stronniczość i oryginalność nie są dla nich abstrakcyjne – są osobiste.
Tu wchodzą w grę wartości pokolenia Z. To pokolenie, które domaga się przejrzystości, inkluzywności i autentyczności. Zastanawiają się, skąd pochodzą dane, kto na nich zarabia i czyje historie są opowiadane przez maszyny trenowane na zbiorowej pamięci internetu. Rozumieją, że AI odzwierciedla uprzedzenia społeczne, i nie boją się ich wskazywać. Poprzez aktywizm, sztukę cyfrową i edukację wielu młodych twórców wykorzystuje AI nie tylko do rozrywki, ale także do krytyki, nauczania i wywoływania zmian.
Dla nich technologia i tożsamość są ze sobą nierozerwalnie związane, a AI staje się kolejnym narzędziem do wyrażania tego, kim są, w co wierzą i czego nie akceptują. Aby zdefiniować na nowo kulturę AI, pokolenie Z nie musi wynajdować całkowicie nowych narzędzi – wystarczy, że przekształcą sposób, w jaki z nich korzystamy. Oznacza to naukę nie tylko skutecznego korzystania z promptów AI, ale też umiejętność kwestionowania jej wyników. Oznacza traktowanie AI jako współpracownika, a nie zastępstwa.
Oznacza tworzenie społeczności, które dzielą się nie tylko dziełami sztuki, ale też procesem ich powstawania – „jak to zrobiłem” staje się tak samo wartościowe jak gotowy utwór. Oznacza budowanie zbiorowej etyki dotyczącej przypisywania autorstwa, zgody i uprzedzeń, zamiast czekać, aż zrobią to korporacje. W tym sensie pokolenie Z nie tylko tworzy nowe efekty kreatywne – buduje nową kulturę kompetencji i świadomości kulturowej.
Wyobraź sobie klasy, w których uczniowie uczą się nie tylko korzystać z AI, ale także ją badać – analizując, jak prompt wpływa na znaczenie, jak zbiory danych kształtują prawdę i jak algorytmy decydują o widoczności. Wyobraź sobie miejsca pracy, w których młodzi pracownicy mentorują starszych w zakresie przepływów pracy z AI, a w zamian sami uczą się myślenia strategicznego i etycznego. Wyobraź sobie platformy cyfrowe, na których prace generowane przez AI są oznaczane w sposób przejrzysty, a oryginalność definiowana jest przez intencję człowieka, a nie nowatorstwo maszyny. To nie odległe marzenie – to już się dzieje, powoli, wszędzie tam, gdzie pokolenie Z współpracuje, uczy się i tworzy.
Przyszłość AI nie będzie definiowana wyłącznie przez programistów czy korporacje. Będzie kształtowana przez kulturę, przez miliony małych, kreatywnych decyzji podejmowanych przez jednostki, które decydują, co jest dopuszczalne, inspirujące i ludzkie. Pokolenie Z, ze swoją hybrydową biegłością w technologii i tożsamości, ma niezwykłą zdolność przemienić AI z zimnego mechanizmu w medium do opowiadania historii, budowania społeczności i empatii. Potrafią popchnąć społeczeństwo poza strach przed zastąpieniem przez AI w stronę ekscytacji wynikającej ze współtworzenia z nią.
Historia pokolenia Z i AI nie jest więc opowieścią o zależności czy dominacji, lecz o partnerstwie. Od konsumentów do twórców, od biernego przewijania do celowego tworzenia – uczą nas nowego rodzaju cyfrowej świadomości, opartej nie tylko na umiejętnościach, ale i na świadomości. Jeśli AI ma stać się częścią ludzkiej kultury, a nie tylko produktywności, stanie się tak dzięki pokoleniu Z: poprzez napełnienie jej ciekawością, etyką, humorem, buntem i wyobraźnią.
Nie czekają na przyszłość AI – oni ją już budują, prompt po promptcie.